fbpx

DYSKRECJA W FOTOGRAFII ŚLUBNEJ

Fotografowie ślubni często piszą o tym, że swoje zadania realizują w sposób dyskretny. Co to w praktyce oznacza? Wszystko zależy od konkretnego fotografa. Każdy z nas ma wypracowany swój własny system realizowania reportażu ślubnego i przez to każdy rozumie dyskrecję inaczej. Pewne zachowanie które dla fotografa A będzie czymś normalnym i naturalnym, dla fotografa B może być absolutnie niedopuszczalne. Ile osób, tyle samo opinii…

Napiszę więc kilka słów o swoim podejściu. Moi Klienci często wspominają o tym, że w trakcie całej uroczystości i przyjęcia byłem niewidoczny. Niestety, nie posiadam czapki- niewidki (choć bardzo, ale to baaardzo bym chciał). Zawsze traktuję te słowa jako duży komplement, bo wtopienie się w tłum gości przy jednoczesnym dbaniu o uwiecznienie każdego ważnego momentu nie jest sprawą łatwą. Początkowo myślałem, że dyskrecja to po prostu niepodchodzenie zbyt blisko ludzi, jednak z czasem ten pogląd nieco ewoluował. Czasem po prostu, chcąc nie chcąc trzeba być blisko, wyjść przed ludzi, poszukać lepszego kadru bliżej centrum wydarzeń.

Dziś uważam, że dyskrecja to takie zachowanie, które w miarę możliwości nie zakłóca przebiegu uroczystości. Bez względu na to, czy jest to intymne, rodzinne błogosławieństwo, uroczysta przysięga małżeństwa czy efektowne krojenie torta weselnego, fotograf powinien odnaleźć się w każdej z tych sytuacji bez robienia zbytniego zamieszania. Najlepiej utrwalić te momenty bez nachalności, ustawiania, reżyserowania sytuacji na potrzeby własnej pracy. Wymaga to jednak doświadczenia, mądrej współpracy z Parą Młodą, antycypowania kolejnych wydarzeń i jakby nie było, szczypty kultury osobistej. Osobiście nigdy nie fotografuję ludzi w trakcie spożywania posiłków. Nie szukam też sytuacji, które mogły by kogoś ośmieszyć, zawstydzić lub wprawić w zakłopotanie. Nawet jeśli czasem odruchowo nacisnę spust w sytuacji dwuznacznej, to sekundę później mogę skasować to zdjęcie i nikomu nie dzieje się krzywda.

Największym atutem bycia dyskretnym w dniu ślubu jest to, że ludzie szybko zapominają o obecności fotografa. Mogę wtedy poruszać się bardziej swobodnie i łapać bardziej naturalne kadry. Zdumienie na twarzy Nowożeńców, kiedy później oglądają swoje zdjęcia i pytania w stylu „naprawdę nie mamy pojęcia, kiedy zrobiłeś to zdjęcie?!” są wtedy największą nagrodą 🙂

SPRAWDŹ OFERTĘ

Menu